Przejdź do głównej zawartości

Posty

Polecane

Batumi, ech Batumi...

...herbaciane pola Batumi... jak śpiewały Filipinki, tak teraz my mogliśmy zobaczyć to pozostające zawsze w sferze piosenki miasto. Choć pola herbaciane zostały już (podobno) tylko nieliczne, to teraz kwitnie tu kultura turystyczna. Pierwsze spotkanie z Gruzją. Co nas trafiło? Jeszcze na lotnisku w Kutaisi, to straszna duchota (u nas zwiastująca rychłą burzę, tu normalny letni wieczór). W samym Batumi się to potwierdziło, gdzie o 1 w nocy nie było czym oddychać, nasze koszulki były mokre od potu, a inni ludzie świetnie się bawili. Ale udało się. Mimo trudnych warunków wiszących w powietrzu doszliśmy do hotelu. A następnego dnia? Prawdziwe zderzenie z gruzińskim wybrzeżem - Morze Czarne. Jaka nazwa, taki wygląd. Wzburzone od kąpieli masy turystów, praktycznie bez fal, z milionami ludzi leżakujących na kamieniach sprawiało wrażenie zmęczonego swoim istnieniem, choć muszę przyznać że wspaniałe spełniało swoje zadanie. Kąpiel była relaksująca i przyjemna, dawała zdecydowanego kopa do dal…

Najnowsze posty

Ziarna lipca

Budapest city break

Sczeliny Szczelińca